Zaczęła szukać w sztuce już za czasów dzieciństwa (choć to brzmi tak, jak gdyby teraz była niewiarygodnie stara…), i dlatego próbowała wszystkich zajęć plastycznych, do których miała dostęp w swoim mieście.

Fotografia, rysunek, malowanie na szkle, ceramika, taniec współczesny (toż to przecież wprowadza w stany bardzo plastyczne), i zapewne te doświadczenia oraz zbieg różnych innych równie ciekawych okoliczności sprawiły, że została studentką Bucks New University. Zgromadziła swoje inspiracje, by wytwarzać, że tak się wyrażę z angielska, furniture design.

Chociaż chętnie nazwałabym jej prace “tworzeniem” zamiast “wytwarzaniem”, a Dominika stwarza je po to, by nam ułatwić i umilić zarazem życie – i dla własnej przyjemności z pewnością również. Stojak na wino jak plaster miodu czy lampa-sowa, Dominika Drop świetnie miesza prostotę i funkcjonalność swoich projektów; w jeden znich zdążyła już jakiś czas temu uwierzyć firma Suck UK, którym spodobały się “Handy Notes”, notatnik o kształcie dłoni.

Mam gorącą nadzieję, że polski rynek nie odda Dominiki na pastwę angielskiej deszczowej aury i uwierzy w nią równie mocno, jak Suck UK. Młode, polskie dizajnerki. Ja jestem na: TAK trzymaj, DROP!