Kremy Gaia powstają wyłącznie na zamówienie, są wytwarzane ręcznie, ze 100% naturalnych składników, w pełni wegańskie i organiczne. Ich producentka sprzeciwia się zawieraniu w nich wody, alkoholu, sztucznych barwników, konserwantów, emulgatorów, stabilizatorów czy też olejów mineralnych. To Anna McGurran, sama skarżąca się na problematyczną cerę, hołdująca holistycznej koncepcji pielęgnacji skóry, zdrowia i życia. Czego nie mogę zjeść, tego nie nakładam na własną skórę – oto jej hasło. Składniki do produkcji kremów wybiera bardzo starannie, miesza ze sobą nierafinowane masła oraz tłoczone na zimno oleje. Ale choć Gaia ma w nazwie „Creams”, oferuje nam nie tylko kremy.

Jeśli tylko zamarzymy o kokosowej piance do mycia twarzy, mieszance olejów do cery suchej, trądzikowej czy balsamie do ust – kosmetyk przygotowany specjalnie dla nas przysłany zostanie z Londynu, w ekologicznym opakowaniu i otulony płatkami kwiatów. A jeśli nam się poszczęści, to możemy akurat trafić na zniżkę, a Gaia nie szczędzi okazji do oferowania promocji stałym i dopiero co zachęconym klientom. Jest możliwość wytworzenia kosmetyku ze składników, które sami skomponujemy, na nasze specjalne życzenie.

Gaia to przyjemności i dla płci pięknej, i dla mężczyzn, bo być może zaciekawi ich balsam po wysiłku czy inne produkty z oferty specjalnie dla nich. Polecam Gaię – nie tylko dla wielbicieli ekologii w każdej czynności codziennego dnia.
Pełną gamę kosmetyków, cennik i kilka niekoniecznie kosmetycznych ciekawostek znaleźć można na facebookowym fanpage’u oraz tutaj.