Kto z nas nie ma swojego ulubionego kubka! W pracy stanowi o indywidualności posiadacza (czy też o jego roli – na przykład “Kubek szefa”). Najlepiej, żeby był ze szczyptą kawowego osadu na dnie, na dowód, że jest cały czas nam potrzebny, co dodaje kubkowi życia; a najlepiej, żeby był jeszcze w znanym tylko właścicielowi miejscu uszczerbiony.

 

Ponieważ kubek jest też niezawodnym prezentem, mamy okazję sprawić sobie nowy. Albo i trzy. Nastrojowe kubki solidaryzują się z nami w radości, złości czy sennym humorze. Nie mają uszek, bo też ich nie potrzebują – są zaprojektowane w taki sposób, by nie parzyć od zewnątrz, a płyn w środku zatrzymywać gorący.

 

Do ekipy Radosnego, Potwornego i Śpiącego dołącza też Skacowany i Bezczelny. Co jednak w sytuacji, kiedy ktoś wstanie wciąż śpiący, ale jednak w optymistycznym nastroju na nowy dzień? Musi zwyczajnie wypić dwie kawy. Z dwóch różnych kubków!

 

 

 

 

tagged in nastrojowe kubki